Po przeczytaniu na jednym z lokalnych portali internetowych tekstu Pani Arent-Marczewskiej nieomal spadłem z krzesła. Do wczoraj nie wiedziałem, że można publicznie postulować taki ideowy miszmasz tylko po to, aby lobbować na rzecz swojego prywatnego przedsiębiorstwa.
Szanowna Pani mgr, menadżer i egzaminator,
